poniedziałek, 28 lutego 2011

ZESPÓŁ LORDI

Lordifińska grupa muzyczna założona w 1996 roku.
Zespół słynie z zainspirowanych filmami grozy kostiumów, bez których żaden z jego członków nie pokazuje się publicznie[2]. Twórczość Lordi można określić jako klasyczny hard rock wzorowany na takich zespołach jak KISS czy Twisted Sister, charakteryzujący się melodyjnością oraz surowym wokalem.
W 2006 roku grupa zwyciężyła 51. Konkurs Piosenki Eurowizji reprezentując Finlandię z utworem "Hard Rock Hallelujah".Plik:Lordi performing at the ESC 2007.jpg
Fińskie mumie niemiłosiernie kaleczą angielską wymowę, ale są bardzo sympatyczne. Z gitarzystą Lordi rozmawiałem o zwycięstwie na Konkursie Piosenki Eurowizji, o nowej płycie The Arockalypse, o niezwykłych kostiumach, horrorach i o śmierci.
Na wstępie przyjmij gratulacje po zwycięstwie Lordi na majowym Konkursie Piosenki Eurowizji w Atenach...

Bardzo dziękuję. Polska była jednym z krajów, które przyznały nam maksymalną ilość punktów. To wspaniałe! Wielkie, wielkie dzięki!

Jak skomentujesz fakt, że rockowy zespół zwyciężył w konkursie kojarzonym z muzyką pop, w dodatku z największą w historii tego konkursu przewagą nad wykonawcą, który zajął drugie miejsce?

Dla wielu był to pewnie ciężki szok! (śmiech) Jednak bardzo mi się taki stan rzeczy podoba. Ludzie są już chyba zmęczeni kiepskim popem czy też jednostajnością i przewidywalnością muzyki tanecznej – to powoduje, że otwierają się na te rodzaje muzyki, które wcześniej omijali. I to jest świetne, obserwuję to zjawisko już przez jakiś czas, a ten konkurs ujawnił je w całej okazałości.

Piosenka, z którą odnieśliście sukces, "Hard Rock Hallelujah", jest typowa dla was, bardzo melodyjna. Dla mnie sukcesy Lordi oznaczają też, że publiczność bardziej ceni w muzyce dobre melodie i poczucie humoru niż agresję i przesadną powagę, patos.

Tak, bezsprzecznie. Trudno zanucić jakieś "aaaaarghrghrrh!" czy inne tam charkotanie. Z kolei jeśli wymyślisz dobrą melodię, możesz ją zagrać na tysiąc sposobów – w tym cała jej siła. Dlatego komponując najpierw wymyślamy linie melodyczne, a dopiero potem – gitarowe riffy i wszelkie inne dodatki. Dlaczego mielibyśmy uciekać od schematu: "dobre canto i chwytliwy refren", skoro jest najlepszy na świecie? A z tą przesadną powagą... Moim zdaniem rock’n’roll ma być przede wszystkim dobrą zabawą.

Moim ulubionym numerem na "The Arockalypse" jest "Night Of The Loving Dead", nawiązujący do klasycznego horroru... Zawsze bardzo mi się podobały również wasze nawiązania do muzyki z filmów grozy, na przykład w partiach klawiszy.

Cieszę się, że to zauważyłeś. Rzeczywiście muzyka z horrorów jest dla nas niezwykle inspirująca – szczególnie atmosferyczna, działająca na wyobraźnię. Staramy się łączyć takie elementy z typowym rockowym graniem. Zaś "Noc żywych trupów" George’a A Romero to jeden z naszych ulubionych filmów. Tylko tytuł nieco przekręciliśmy, żeby było śmieszniej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz